Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cotton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cotton. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 grudnia 2013

Trójkąty



Co powstało ze "ściereczek", o których pisałam poprzednim razem? Powstało coś, co na miano ściereczki już chyba nie zasługuje, jeśli już to można mówić o sporym "ręczniku" :)

Powstała, jak zwykle z moją niewielką pomocą, dziecięca kołderka, 94x123cm. Podoba mi się. Wyszło lepiej niż to sobie założyłam. I choć chwilami nie było łatwo, to pikowanie na zmianę w linie proste i w zakrętasy dało baaardzo dużo.
Nawet jeśli Wam się nie spodoba, to trudno, mi się podoba bardzo. 
Muszę sobie znaleźć gdzieś miejsce na ścianie, najlepiej w "pracowni", żebym mogła sobie wieszać choć na jeden dzień te "moje" kołderki, żeby nacieszyły oko.
A tak wygląda całość:

A teraz wracam do swojej pracowni zamawiać materiały, bo wymyśliłam coś fajnego... Ale nie będę zapeszać, bo szkoda by był, żeby nie wyszło...
Pa



poniedziałek, 28 października 2013

Bawełniane koszyczki

Te wszystkie bawełniane tkaniny, które powodują, że patchworkowe kołderki są nie powtarzalne, doskonale sprawdzają się również w mniejszych formach. Miło mieć w torebce kawałek patchworkowego świata - w postaci kosmetyczki na przykład. Niepowtarzalny, czasem bardzo prosty w formie ale wyjątkowy.
Ta piękna brązowa bawełna, która dominuje w powyższej kosmetyczce, jak zwykle płata mi figle. Jest trochę niefotogeniczna, no trudno. Nie pierwszy raz dochodzę do wniosku, że moje patchworki zyskują przy bliższym, naocznym, poznaniu:)

Ostatnio powstało też kilka zestawów. W skład każdego z nich wchodzą dwa woreczki, kosmetyczka i miękki koszyczek, służący jednocześnie za opakowanie, do którego można powkładać całe wymienione towarzystwo.  Tyle gadania, a teraz proponuję obejrzeć.
Na początek wersja romantyczna, na początku koszyczek, w którym kryje się cała reszta.
A oto zawartość


Na poparcie słów, których użyłam wcześniej, że takie kosmetyczki, woreczki są niepowtarzalne, kolejny zestaw poniżej. Mogłam oczywiście bez wysiłki skopiować powyższy wzór, ale nie. Przecież w każdej z tkanin kryje się tyle wspaniałych możliwości, musiałam dać szansę innym wzorom, że by zaistniały, pokazały na co ich stać.


 

I jeszcze jeden zestaw - nawiązanie kolorystyczne, do tego co już się pojawiło tutaj. Ale trochę inaczej. Po tamtych koszyczkach pozostały mi tylko zdjęcia, a że pozostało mi trochę tkanin, postanowiłam je wykorzystać, bo trochę się za nimi stęskniłam. A wyszło tak:
 

I najważniejsza kwestia, do czego takie zestawy mogły by się przydać, jak je wykorzystać? Znalazło by się coś...
 
 

piątek, 11 października 2013

Prawdziwy patchwork - wersja mini

Poniżej zdjęciowa kolekcja "cosiów", którym spośród prezentowanych dotychczas prac, najbliżej do pierwotnej idei patchworku. Dlaczego? Bo powstały z kawałeczków, ścinków tkanin pozostałych po szyciu większych "cosiów". Tkaniny bawełniane, dobrej jakości, tanie nie są. A zwłaszcza te dedykowane do patchworków, cudnie kolorowe, tworzące całe kolekcje. Tak więc mam już kilka koszyczków zapełnionych ścinkami i ponad liczbowymi patchworkowymi blokami. Pierwsza patchworkowa kosmetyczka (tutaj) nie tylko mi się spodobała, dziękuję za miłe słowa pod jej adresem:) Powstały więc kolejne...
 
 






sobota, 28 września 2013

Ach ten zielony...


Na myśl o zielonej bawełnie pewnie jeszcze jakiś czas będę wzdychać. Poszukiwania tkaniny w takim kolorze zajęło mi trochę czasu i pochłonęło kilka ładnych kilometrówJ I kiedy wreszcie myślałam, że osiągnęłam cel… bawełna okazała się poliestremLMoja wyczulona na wszelkie sztuczności intuicja nie dawała mi spokoju i przebiła się w końcu przez zadowolenie łowcy po udanym polowaniu. Zielona tkanina była już pocięta i przygotowana do szycia, kiedy coś mnie podkusiło i postanowiłam poddać ją testom. Poszłam po zapalniczkę i bezlitośnie podpaliłam kawałek. Pięknie się stopił. Niedowierzając podpaliłam jeszcze kawałek tkaniny, o której byłam pewna, że to bawełna. Porównanie wyników tego eksperymentu nie pozostawiło mi już żadnych wątpliwości. Zielona popelina na pewno nie była 100% bawełną. No cóż. Zapalniczka wylądowała w szufladzie z przyrządami pomocnymi  przy szyciuJ

A zamówienie na kapę z zielonym? Jakoś sobie poradziłam. Powstała narzuta o wymiarach 150 na 220cm i nadałam jej nazwę „Ach ten zielony…”.






 

Czy się spodoba?