sobota, 28 września 2013

Ach ten zielony...


Na myśl o zielonej bawełnie pewnie jeszcze jakiś czas będę wzdychać. Poszukiwania tkaniny w takim kolorze zajęło mi trochę czasu i pochłonęło kilka ładnych kilometrówJ I kiedy wreszcie myślałam, że osiągnęłam cel… bawełna okazała się poliestremLMoja wyczulona na wszelkie sztuczności intuicja nie dawała mi spokoju i przebiła się w końcu przez zadowolenie łowcy po udanym polowaniu. Zielona tkanina była już pocięta i przygotowana do szycia, kiedy coś mnie podkusiło i postanowiłam poddać ją testom. Poszłam po zapalniczkę i bezlitośnie podpaliłam kawałek. Pięknie się stopił. Niedowierzając podpaliłam jeszcze kawałek tkaniny, o której byłam pewna, że to bawełna. Porównanie wyników tego eksperymentu nie pozostawiło mi już żadnych wątpliwości. Zielona popelina na pewno nie była 100% bawełną. No cóż. Zapalniczka wylądowała w szufladzie z przyrządami pomocnymi  przy szyciuJ

A zamówienie na kapę z zielonym? Jakoś sobie poradziłam. Powstała narzuta o wymiarach 150 na 220cm i nadałam jej nazwę „Ach ten zielony…”.






 

Czy się spodoba?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz