niedziela, 6 października 2013

cieplutko...

Trochę tego, co już było. Przy okazji robienia zdjęć poprzednim kołderkom, poczyniłam poniższe aranżacje. Tak dla zabawy i dla treningu, bo ciągle sprawdzam różne możliwości i zastanawiam się jak najlepiej zaprezentować to, co uszyję. Nie jest to łatwe, albo kolory wyjdą w miarę realistycznie, albo widać fakturę... No cóż. Bywa.
Ale przeglądając dziś te zdjęcia, skojarzyły mi się z ułożonymi w stos na łóżku pierzynami - i od razu zrobiło mi się troszkę cieplej:) Pomijam fakt, że już na sam widok pierza kicham - siła skojarzeń i symboli jest wielka i nawet alergie pokonuje:)



A teraz, żeby nie było zbyt romantycznie, i aby przełamać te słodkie klimaty, muszę przysiąść chyba do jakiegoś "męskiego" projektu:)  Zobaczymy co mi z tego wyjdzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz