niedziela, 25 stycznia 2015

Moje morze

Postanowiłam spróbować czegoś innego. To znaczy maszyna do szycia pozostaje, tkaniny, wypełnienie, pikowanie - to wszystko też. Ale wszystko razem tak jakoś inaczej. Pierwszym krokiem była "Noc" - a teraz idę dalej:)

Inspiracją było zdjęcie małża z Morza Czerwonego - przydaczni niebieskiej. Cięłam, malowałam tkaninę, pikowałam, wykorzystałam cekiny, które kupiłam jakieś 10 lat temu (w końcu się doczekały:))
Poniżej kilka zdjęć fragmentów. 


Muszę jeszcze zrobić zdjęcie całości. 

A potem chciałabym opisać moje wrażenia z kursu prowadzonego przez Bożenę Wojtaszek (TU znajdziecie jej blog) w Szkole Patchworku, na którym byłam w międzyczasie 

- ale to następnym razem:)

Do zobaczenia:)

6 komentarzy:

  1. Widać zacięcie artystyczne... W stronę art quiltu. Podziwiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. To JEST piękne - widziałam na żywo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem całości, bo zapowiada się przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja już opisałam zajęcia z Bożeną Wojtaszek :-) https://lalabaj.wordpress.com/2015/01/26/sztuka-tekstylna-w-szkole-patchworku/
    a małża piękna - ja też mam teraz natchnienie na morskie klimaty. te domki tak działają? ;-)

    OdpowiedzUsuń